STARY DUBAJ
.jpg%3F2026-06-12T11%3A47%3A12.639Z&w=1920&q=60)
Dzielnica Bastakiya przenosi w czasy, gdy nie było wieżowców, gigantycznych centrów handlowych i autostrad, a klimatyzację stanowiły wieże wiatrowe.
Jej nazwa pochodzi od regionu Bastak (dz. południowy Iran), którego spora część mieszkańców w XVIII w. emigrowała na Półwysep Arabski, w tym do Dubaju. Przybysze mieli smykałkę do biznesu, w szybkim tempie rozwinęli handel, zajmowali się też rzemiosłem i poławianiem pereł, budowali duże i piękne domy na modłę perską, wprowadzili użyteczny zwyczaj stawiania wież wiatrowych, będących naturalnym prototypem klimatyzacji. Rzecz genialna w czasie upałów.
Dziś, spacerując po wąskich uliczkach i starych zakamarkach, można poczuć ducha starego Dubaju. Domy w kolorze ochry, chropowate mury, zacienione dziedzińce i wieże wentylacyjne wyglądają baśniowo. Drewniane drzwi wiodą do niesamowitych miejsc; a to kawiarenki, a to do oryginalnego butiku, a to do galerii sztuki. W obrębie dzielnicy jest kilka niedużych muzeów. Mieszczą się one w odnowionych rezydencjach zbudowanych z koralowców, kamienia, gliny, drzewa tekowego oraz liści i pni palmowych. Pięknie, kameralnie, klimatycznie.
Skóra cierpnie na myśl, że zamierzano ten region zrównać z ziemią i postawić kolejny las drapaczy chmur, na szczęście w ostatniej chwili zrezygnowano z tego pomysłu i od kilkunastu lat Al Fahidi Historical Neighbourhood jest pieczołowicie chroniony przez różne instytucje i fundacje czuwające nad dziedzictwem kulturowym Dubaju.
.jpg)
Wizytówką historycznej dzielnicy jest Muzeum Dubaju mieszczące się w najstarszym budynku: forcie Al-Fahidi (1787 r.) z wieżami obronnymi. Muzeum przedstawia życie Dubaju przed boomem naftowym. Są tu m.in. stare mapy i fotografie miasta, tradycyjne instrumenty muzyczne, łodzie, kolekcja starej broni, wystawy poświęcone poławiaczom pereł, wnętrza domostw i warsztatów, znaleziska archeologiczne. Multimedialna prezentacja pokazuje rozwój Dubaju. Wyrósł on na piaskach pustyni i z zawrotną szybkością stał się światową metropolią.

Z tego miejsca już niedaleko do muzeum, które przechowuje stare monety z Półwyspu Arabskiego, północnej Afryki i z wielu innych regionów. Jeśli lubicie atrakcje nieoczywiste, odwiedźcie jeszcze Muzeum Policji mieszące się w autentycznym pierwszym posterunku policyjnym zbudowanym w 1939 r. Można tu obejrzeć stroje, broń, odznaczenia ówczesnych stróżów porządku, dokumenty, a także pomieszczenie aresztu. Niedaleko znajduje się Muzeum Kawy. Małą czarną podają na wiele sposobów i o wielu smakach. W pięknych wnętrzach można zobaczyć proces prażenia ziaren kawy, stare imbryczki i młynki.

Jakże miło podążać po labiryncie uliczek i zaułków starej dzielnicy, odwiedzać oryginalne butiki i galerie sztuki. Najsłynniejszą z nich jest Majlis Gallery, którą założyła w 1976 r. Alison Collins. Wystawiane tu obrazy, rzeźby, ceramika, szkło doceniane są w całych ZEA.
No i jeszcze słów kilka o sztuce kulinarnej. Zajrzyjcie do tutejszych restauracji i kawiarni, ich atmosfera jest urzekająca, wystrój egzotyczno-relaksujący, a jedzenie znakomite. W Arabian Tea House czekają kolorowe poduchy i wiklinowe fotele w ogrodzie, salki z ażurowymi ściankami, lampiony, kwiaty. Do wyboru aż sto rodzajów herbat, lemoniady, tradycyjne dania arabskie (rewelacyjne szaszłyki jagnięce). Nietuzinkowym miejscem jest Local House Restaurant w tradycyjnym stylu. W jego menu sporo emirackich dań i… mięso wielbłądzie pod różnymi postaciami (burger, szaszłyki, grillowane steki i inne). Jeśli nie jesteście koneserami takich specyfików - zamówcie humus. Pychota!
.jpg)
Połączeniem kulinarno-edukacyjno-historycznym jest wizyta w Sheikh Mohammed Centre for Cultural Understanding (SMCCU). To instytucja założona w 1998 r., której celem jest przybliżanie kultury i zwyczajów Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz islamu. Centrum organizuje tzw. cultural meals – śniadania, obiady, kolacje, emirackie fuala (popołudniowa herbata), a także wycieczki po starej dzielnicy, wokół Dubai Creek i do meczetu Jumeirah. Mottem przewodnim centrum jest hasło: "Open Doors, Open Minds". Bez względu na to, którą część programu wybierzecie – jedno jest pewne: to będzie niezapomniana przygoda!
Siedziba SMCCU jest odnowiona w starym duchu, jej centrum stanowi sala z poduchami wokół dywanu, dookoła jest kilka mniejszych salek i sklepik z pamiątkami. Turyści rozsiadają się i kosztują emirackich tradycyjnych dań. Ich kwintesencja to machboos, czyli ryż z warzywami i z kurczakiem oraz jego wersja wegetariańska. O smaku tego tradycyjnego dania decyduje mieszanka przypraw (m.in. kardamon, kolendra, kurkuma, kmin, cynamon, szafran) i dodatków (np. woda różana). Goście częstują się, piją kawę i herbatę, a emiracki gospodarz opowiada o kulinarnych tradycjach, o kulturze, zwyczajach itd. Po posiłku nadchodzi czas na luźne rozmowy, prezentację strojów i ich przymierzanie. Panowie zakładają luźne kandury i chusty ghutra, a panie – czarne abaje i szale. Oczywiście obowiązkowa sesja fotograficzna.
Po wyjściu trzeba ochłonąć. Najlepiej kierować się w stronę wody, nad Dubai Creek. Kursują tu wieloosobowe taksówki wodne abra a także dhow – tradycyjne łodzie żaglowe. Warto przeprawić się na drugi brzeg. Cele: blask złota na największym targu gold souk, zniewalająca mieszanka aromatów na targu przypraw.
Ale to już inna bajka, o której opowiemy innym razem…
