JAMAJKA – NIE TYLKO PLAŻE

Tu urodził się, tworzył i został pochowany król reggae - Bob Marley. Tu narodziła się postać Jamesa Bonda, tu powstał 60 lat temu pierwszy odcinek o Agencie 007. Tu, na otulanych mgłami zboczach Gór Błękitnych dojrzewa jedna z najlepszych kaw na świecie, a koneserzy napojów wyskokowych raczą się wybornym rumen. Jamajka kryje wiele skarbów.

My name is Bond. James Bond…
Twórcą tej postaci jest angielski pisarz Ian Fleming, który w swym domu na Jamajce spędzał kilka miesięcy w roku. Tam, przy skalistym urwisku nad zatoką w pobliżu Oracabessy, powstało większość powieści o słynnym szpiegu Jej Krolewskiej Mości. Po śmierci pisarza, posiadłość tę kupił Bob Marley, ale wkrótce odsprzedał ją Chrisowi Blackwellowi (założyciel słynnej wytwórni płytowej Island Records). Dziś historyczne miejsce wraz z dodatkowymi zabudowaniami (GoldenEye) jest miejscem, w którym wypoczywają gwiazdy światowego formatu. Sting napisał tu przebój Every Breath You Take.
Na Jamajce nakręcono pierwszy odcinek serii o Agencie 007 „Doktor No”. Kto pamięta ten kultowy film? James Bond (Sean Connery) wyjaśnia sprawę podwójnego morderstwa na Jamajce. Trafia do siedziby tajemniczego geniusza Doktora No, który planuje zniszczyć program kosmiczny Stanów Zjednoczonych. Agent poznaje piękną Honey Ryder (Ursula Andress) i toczy walkę z terrorystą. Scena na plaży z Ursulą Andress przeszła już do historii kina.
One love, one heart….
Jamajka pulsuje pozytywną energią, a muzyka dochodzi z plaż, barów hotelowych, klubów, lokalnych knajpek, ze sklepów, z samochodów. Lubicie tańczyć? To świetnie, bo tańczy się tu niemal wszędzie. W każdym zakątku słychać przeboje najsłynniejszego jamajskiego artysty Boba Marleya. Urodził się on i mieszkał na Jamajce, tu uczęszczał na warsztaty muzyczne i był liderem zespołu The Wailers. Dziś pamiątki po nim można oglądać w jego niegdysiejszym domu w Kingston, są tam autentyczne pokoje, w którym zachowano wystrój i wyposażenie. Wśród ekspozycji zobaczycie m.in. trójwymiarowy hologram Boba z koncertu One Love Peace (1978 r.), zdjęcia, płyty, nagrodę Grammy Lifetime Achievement Award. Jest tu też jego studio nagrań, scena teatralna i oczywiście sklep. Na koniec warto przysiąść w One Love Café, gdzie serwowane są ulubione dania i soki króla reggae. Wyspa żyje legendą Marleya, ale słychać tu także innych jamajskich wykonawców, np. Petera Tosha, Seana Paula, Shaggy’iego.

Reggae Sumfest
To największy festiwal muzyczny na całych Karaibach. Oczywiście wiadomo, że na Jamajce powstało reggae, ale przecież tu też biją źródła innych gatunkow muzycznych, takich jak R&B, hip-hop, ska, reggaeton, a także dancehall (rodzaj reggae, który powstał w salach tanecznych Kingston, gdzie młodzi ludzie tańczyli do piosenek granych ze sprzętu domowego). Jamajczycy zarazili świat niezwykłymi rytmami i pozytywną energią muzyczną. Temu własnie poświęcony jest tygodniowy festiwal Reggae Sumfest 16-22 lipca 2023 w Montego Bay. Informacje: https://www.reggaesumfest.com/
Wielu fanów ma także festiwal Rebel Salute, który odbywa się co roku w styczniu od 1994 roku z okazji urodzin DJ-a i piosenkarza Tony'ego Rebela (ur. 1962). Festiwal, prócz pozytywnych wibracji, promuje wegetarianizm i bezalkoholowy styl życia. Najbliższa edycja zacznie się 20 stycznia 2023 r. w Grizzly's Plantation Cove, Priory, St. Anna http://www.rebelsalutejamaica.com

Rasta z Jamajki wyrasta
Co – prócz palm i morza – symbolizuje Jamajkę? Oczywiście Jamajczyk z dredami na głowie, wyluzowany, kołyszący się w rytmie reggae, ubrany w zielono-żółto-czerwone barwy. To kolory flagi etiopskiej, jednocześnie kolory rastafariańskie. Ten synkretyczny ruch religijno-społeczny narodził się na Jamajce w latach 30. dwudziestego wieku. Zapoczątkował go Marcus Garvey – jamajski działacz i kaznodzieja. Zasady religijne rastafarian oparte są na chrześcijaństwie koptyjskim, biblijnych proroctwach, tradycyjnych wierzeniach afrykańskich, poglądach samego Garveya i ideach Haile Selassie I (ostatni cesarz Etiopii) – uznawanego za mesjasza. W latach 60. i 70. ruch rasta podbił serca i umysły kontestującej młodzieży USA i Europy Zachodniej, do czego przyczynił się oczywiście Bob Marley. Najważniejsze są pacyfistyczne hasła o miłości, braterstwie, umiłowanie natury, muzyka i… naturalna żywność (często wegańska) bez kawy, alkoholu, papierosów, ale ze „świętym ziołem”…

Jamajskie procenty i błękitna kawa
Powiedzmy sobie szczerze: rum leje się tam strumieniami. Jest to też część historii i tradycji; destylowany przy plantacjach trzciny cukrowej w XVIII wieku, dziś produkowany na większą skalę, zgodnie ze starymi recepturami i oczywiście dojrzewający w dębowych beczkach. Gatunków jest mnóstwo, ale najsłynniejsze, najlepsze i najstarsze sygnowane są marką Appleton Estate. Posiadłość powstała w 1655 r., a produkcja rumu trwa tu od 1749 r.! Ta słynna destylarnia znajduje się na południe od Montego Bay, można ją zwiedzać, degustować trunki i kupować je w firmowym sklepie.
Najlepszą i najwyborniejszą małą czarną wypijecie na Jamajce. Pochodzi z upraw w Górach Błękitnych i już od XVIII w. jest synonimem prestiżu. Dobra jakość gleb, idealne warunki pogodowe, wyśrubowane normy uprawy sprawiają, że to kawa z najwyższej półki, a na dodatek niszowa, bo nie ma tu produkcji na masową skalę (jak w innych krajach Ameryki Środkowej i Południowej) i jedna z najdroższych. Eksportuje się stąd zaledwie 1,2 tys. ton kawy rocznie. Woreczek Blue Montain Coffee może stanowić świetną i pyszna pamiątkę z Jamajki. A czy wiecie kto rozsławił jej smak? James Bond! To on w odcinku „Żyj i pozwól umrzeć” (nagrywany na Jamajce) powiedział, że to najlepsza kawa na świecie. Wstrząśnieta, niemieszana?
